STRONA GŁÓWNA
    LABORATORIUM WYSPA ODKRYĆ
    KONKURS WYSPA ZAGADEK
    AKTUALNOŚCI
    KONFERENCJE
    ZDJĘCIA
    RELACJE
    WYDAWNICTWO WYSPA
    PRACE
    SUKCESY
    SEKCJE
    KONTAKT

_______________



_______________









 



Relacje

FRAGMENT RELACJI OPIEKUNA - PANI MAGDY NECEL- WYCHOWAWCZYNI III KLASY ODKRYWCÓW Z WYJAZDU DO SZYMBARKU w 2004 r.



...Pierwszego dnia mogliśmy "wyżyć się" na zajęciach z gliną, dzieci lepily różne zwierzęta, owady i potworki.... nasza wyobraźnia nie miala granic.
...Nastepnego dnia odwiedziliśmy stację limnologiczną w Borucinie. Tam dowiedzieliśmy się o badaniach Jeziora Raduńskiego oraz odwiedzieliśmy ogródek meteorologiczny.
Wieczorem tego samego dnia odbyły się warsztaty naukowe z matematyki i wykład naukowy dr Kijewskiego na temat ewolucji ręki człowieka - bardzo ciekawa prelekcja. Po wykładach odbyła się prezentacja tematów badawczych naszej młodzieży oraz interesująca dyskusja na ich temat. Najbardziej w tej dyskusji podobało mi się, iż nasze dzieciaki nie były skrępowane obecnością dorosłych - naukowców i nauczycieli, pewnie i swobodnie prezentowały swoje poglądy oraz logicznie argumentowaly swoje stanowisko.Tak, dyskusja była ogromnie ciekawa i gdyby było to możliwe, trwałaby dłużej niż do 22 - giej....
Ostatni dzień wycieczki to praca nad tematami badawczymi i wytyczenie dalszej pracy dla niektórych uczestników. A na zakończenie powrót do dzieciństwa: czyli zabawy kostką Rubika, budowanie przeróżnych modeli z klocków i BAMP-a, sterowanie kolejką PIKO, jazda zdalnie sterowanym samochodem oraz budowa mostów za pomocą programu komputerowego "Bridge builder". Uważam,iż wyjazd tego rodzaju jest bardzo wartoścową alternatywą dla szkolnej codzienności i stanowi dowód na to, że można ukazać dzieciom naukę od innej strony - bardziej kreatywnej, w której dziecko jest podmiotem i samo próbuje odkryć świat. :))


Magdalena Necel

RELACJA Z WYJAZDU DO SZYMBARKU w 2004 r.
napisana przez Krzysztofa Drzewińskiego z III klasy odkrywców



W dniach 8-10 listopada 2004r. miała miejsce wycieczka naukowa do wsi Szymbark w okolicach Wieżycy. W wycieczce brali udział wybrani uczniowie z Gimnazjum Nr 11 w Gdyni oraz kilku uczniów – obserwatorów z klas IV i VI ze Szkoły Podstawowej Nr 34 w Gdyni oraz Liceum VI z Gdyni . W charakterze opiekunów pojechali nauczyciele z obu szkół i wolontariusze Stowarzyszenia WYSPA.
Czas obozu wypełniły wykłady na tematy takie jak: ewolucja człowieka, elementy teorii prawdopodobieństwa, posługiwanie się busolą oraz zależności zachodzące pomiędzy glebą a środowiskiem. Obejrzeliśmy również ciekawy zestaw przezroczy pokazujących wspaniały krajobraz Skandynawii. Po każdym wykładzie dyskutowaliśmy z osobą prowadzącą. Wykładowcami byli między innymi naukowcy z Uniwersytetu Gdańskiego, PAN oraz przyrodnicy.
Ważną częścią pobytu była „burza mózgów” wokół czterech tematów, które najbardziej interesowały wszystkich uczestników: dobro i zło, kobiety i mężczyźni, muzyka oraz sny. Każdy z tematów kończył się krótką inscenizacją przygotowaną przez młodzież. Częścią zajęć były prace związane z lepieniem różnych przedmiotów z gliny. Powstała imponująca galeria najróżniejszych form: od szczurów i węży aż do człowieka w wannie. Uzupełnieniem zajęć była wizyta w stacji limnologicznej w Borucinie oraz podchody i krótkie piesze wycieczki. Ostatnie godziny pobytu poświęcone były zabawom kształtującym zręczność fizyczną i umysłową: pokonywaniem samochodzikiem toru przeszkód, układaniem kostki Rubika, komputerowym symulatorem prowadzenia pociągu oraz budowaniem form przestrzennych ze specjalnych rurek. Wolnych chwil było naprawdę niewiele, jednak wcale tego nie żałowaliśmy, czas był zorganizowany wspaniale. Zajęcia, w których uczestniczyliśmy były przeciwwagą dla monotonnych i nudnych zajęć szkolnych.


Krzysztof Drzewiński III „o”

RELACJA Z WYJAZDU DO SZYMBARKU w 2004 r.
napisana przez Jacka Chwastniewskiego z III klasy odkrywców



DZIEŃ I
Wycieczka rozpoczęła się tradycyjnie rannym spotkaniem na gdyńskim dworcu głównym. Chwilę później wędrowaliśmy już na peron, po czym wsiedliśmy do pociągu. Podróż minęła szybko- nie minęła godzina, a już wspinaliśmy się pod dość wysoką górę, przez którą wiodła droga do Szymbarku. Dochodząc na miejsce wszyscy odetchnęli z ulgą, w końcu ponadgodzinna wędrówka z plecakami nie należy do najłatwiejszych zadań. Nasz pobyt w ośrodku rozpoczął się od spotkania z opiekunem głównym, który pokrótce objaśnił nam nasze zadania do spełnienia w trakcie wyjazdu. Tego dnia rozpoczęliśmy pracę nad własnymi pytaniami badawczymi, poza tym spotkaliśmy się z panią, która opisała nam, do czego jest nam potrzebna gleba w dzisiejszych czasach, na czym polega erozja i jak prawidłowo użytkować ziemię. Potem wybraliśmy się na żwirowisko zobaczyć, do czego może doprowadzić nieprawidłowa eksploatacja gleby. Na zakończenie zajęć pani dała nam po kawałku gliny i zaczęliśmy tworzyć rozmaite dzieła. Po przerwie udaliśmy się do swoich pokojów, by pracować nad skeczami przedstawiającymi nasze pytania badawcze. Prezentacja przedstawień połączona została z warsztatami aktorskimi, prowadzonymi przez panią reżyser Irenę Groblewską- Andrzejewską. Warsztaty bardzo nam się podobały, poznaliśmy tajniki kręcenia filmu dokumentalnego i ćwiczyliśmy obycie z kamerą. Po zajęciach udaliśmy się do swoich pokojów (nasza klasa zorganizowała sobie małe pidżama party) i około 12 poszliśmy spać.

DZIEŃ II
Dzień drugi rozpoczął się wyjazdem do Stacji Limnologicznej nad jeziorem Raduńsko. Warsztaty, podczas których poznawaliśmy przyrządy do mierzenia temperatury, ciśnienia, zanieczyszczeń wody itd. trwały ponad dwie godziny i mimo nieciekawej aury panującej na dworze uważam, że były całkiem fajne. Po powrocie do Ośrodka Krzyś Drzewiński pokazał nam kilka doświadczeń fizycznych i trzeba powiedzieć, że mu się udały ? Godzinka relaksu, granie w siatkówkę i w kartofla i już zaczęły się warsztaty z mapą i kompasem, prowadzone przez dr Michalaka. Na zakończenie zajęć udaliśmy się na podchody (ja byłem w grupie goniącej) i chociaż zaczął padać deszcz, no i zrobiło się zupełnie ciemno, zabawę uznaliśmy jednogłośnie za przednią. Gdy wróciliśmy do ośrodka, pan przewodnik pokazał nam wspaniałe slajdy z Norwegii i Szwecji- warto było to obejrzeć! Po zakończeniu zajęć i odetchnięciu, odbyły się warsztaty matematyczne z panem Marcinem Karpińskim. W czasie nich prowadziliśmy badania statystyczne związane z pewnym znanym teleturniejem. Mimo, że zwykle za matematyką nie przepadam, tym razem pokazała mi się z lepszej strony, a zajęcia były bardzo wciągające! Na zakończenie wieczoru odbył się wykład dr Tomasza Kijewskiego na temat ewolucji człowieka, z nastawieniem na ewolucję ludzkiej ręki. Tak jak w zeszłym roku, zajęcia pozwoliły odpowiedzieć mi na wiele pytań, ale również powiększyły zestaw tych, na które nie znam odpowiedzi. Po zakończeniu oficjalnej części wykładu usiedliśmy w kółku i przeprowadziliśmy dyskusję o swoich pytaniach badawczych. W pewnych momentach było burzliwie, jak przy pytaniu Doroty o to, czy kobiety są słabą płcią i dlaczego mężczyźni zachowują się jak dzieci, czy Natalii („Od czego zależą preferencje muzyczne ludzi)-dyskusja była bardzo interesująca. Bardzo zmęczeni dniem pełnym wrażeń zorganizowaliśmy Pidżamę Party 2 w pokoju dziewczyn (słuchaliśmy muzyki i opowiadaliśmy sobie śmieszne historie)- było super, oczywiście.

DZIEŃ III
Ten dzień rozpoczął się od prezentacji naszych tematów badawczych przed młodszymi dzieciakami. Potem zostaliśmy oddelegowani do kilkuosobowych grup, by, w już mniejszym gronie, pracować nad danym zagadnieniem, po czym przedstawiliśmy je w formie skeczu teatralnego, tak jak każda pozostała grupa. Po obiedzie zajęliśmy się zajęciami twórczymi (lego, bampy, piłkarzyki, gry komputerowe) i pakowaniem się do wyjazdu. Wszystkim zrobiło się smutno, lecz trzeba było opuścić Ośrodek. Dziękujemy wszystkim -m. in. Stowarzyszeniu Twórczemu i Edukacyjnemu Wyspa z Gdyni i Ośrodkowi Edukacji Ekologicznej z Szymbarku za świetny obóz i mnóstwo zabawy!!


Jacek Chwastniewski

FRAGMENT RELACJi Z WYJAZDU DO SZYMBARKU w 2004 r.
napisana przez Piotra Kątnego z II klasy



Wyjazd do Szymbarka, pokazał mi ile trzeba pracować i czytać, żeby wiedzieć dużo na temat który się opracowuje. Przez trzy dni dowiedziałem się dużo nowych rzeczy, czasem zaskakujących, czasem zabawnych. Swoją wiedze starałem się przekazać w jak największym stopniu młodszym uczniom, którzy dopiero zaczynają swoją "odkrywczą" przygodę. Nie wiem z jakim skutkiem. Wiem jednak, że są spragnieni nowej wiedzy. Oprócz samej nauki i wykładów odbywaliśmy również krótkie wędrówki do lasu, żeby dowiedzieć sie czegoś o glinie, a także żeby się trochę zabawić, a mianowicie - podchody, z zastosowaniem busoli i z nauką orientacji w lesie. Były też występy teatralne, w których można było parodiować tematy badawcze uczniów. Wszystko było nagrywane na kamerę. Może ktoś ma szanse na role w filmie. Same wykłady przygotowane przez naukowców dotyczyły, pochodzenia człowieka z naciskiem na rozwój ręki, szczęścia w grach w których wybiera się "bramkę" z nagrodą. Na jeden z wykładów musieliśmy się udać do stacji limnologiczno-meteorologicznej. Dowiedziałem się tam, że limnologia to nauka o jeziorach, o ich pochodzeniu, zarybieniu. Poznaliśmy także sprzęty jakich się używa w stacjach meteorologicznych. Na wyjeździe było mało czasu na odpoczynek i rozrywkę, ale przecież nie o to chodziło. Panowała bardzo miła atmosfera między uczniami, nauczycielami i wykładowcami. Według mnie wyjazd był udany, a nawet lepszy niż przed rokiem. Mam nadzieje, że równie dobrze będzie w przyszłym roku.

RELACJA Z WYJAZDU DO SZYMBARKU w 2004 r.
napisana przez Patryka Deniziaka z III klasy odkrywców



Relacja Patryka Deniziaka …. Większość z nas kontynuowała swój ubiegłoroczny temat, ale znaleźli się również i tacy, którzy pisali nową pracę. Młodsi uczniowie szkoły podstawowej obserwowali tworzenie naszych prac. Pracowali w grupach ze starszymi kolegami (czyli nami) oraz dyskutowali na wybrane przez siebie tematy. Pobyt z grupą pracującą miał przybliżyć im świat zainteresowań innych osób oraz pomóc w wyborze swojego tematu. Oprócz prac nad własnymi zagadnieniami słuchaliśmy wykładów oraz wychodziliśmy w teren. … Na sali konferencyjnej odbyła się również kontynuacja ubiegłorocznego spotkania z panem zajmującym się ewolucją. Przedstawił nam historię ludzkiej ewolucji z naciskiem na zmiany kształtu dłoni. …W poprzednim sprawozdaniu pisałem, że: „Miłe wspomnienia długo pozostaną w mojej głowie. Mam nadzieję, że na kolejnej wycieczce tego typu będzie tak miło i ciekawie jak na tej w Szymbarku”. Teraz na półmetku pierwszego semestru ostatniej klasy mam tylko nadzieję, że jeszcze taka wycieczka się odbędzie, a o dobrą atmosferę z moją klasą nie ma co się martwić.


Patryk Deniziak IIIo

RELACJA Z WYJAZDU DO SZYMBARKU w 2003 r.
napisana przez Patryka Deniziaka z II klasy odkrywców



Dnia 12 listopada 2003 roku wyjechałem wraz z grupą odkrywców na trzydniową wycieczkę do Szymbarku. Szymbark to niewielka wieś koło Wieżycy (woj. pomorskie). Był to wyjazd typowo naukowy. Zadaniem większości było sprecyzowanie swojego tematu badawczego oraz rozpoczęcie pisania na wcześniej wybrany temat. Uczniowie klasy pierwszej nie pisali swojej własnej pracy. Byli obserwatorami. Pobyt z grupą pracującą miał przybliżyć im świat zainteresowań innych osób oraz pomóc w wyborze swojego tematu, który opiszą już za rok.

Większą część czasu spędziliśmy w Ośrodku Edukacji Ekologicznej . Pracowaliśmy nad referatami badawczymi oraz słuchaliśmy profesjonalnych wykładów. Naukowcy prezentowali tematy, którym oddają się w swej pracy. Z panem leśnikiem (po wysłuchaniu wprowadzenia do tematu) wyruszyliśmy w teren. Przeszliśmy przez wieś i weszliśmy w drugi dom wykładowcy – las. Dowiedzieliśmy się o niebezpieczeństwach, które zagrażają drzewom oraz o tym jak sadzić i kiedy wycinać lasy. Weszliśmy również na wysoką, niestabilną wieżę, z której można było zobaczyć najbliższą okolicę oraz zachód słońca, którego już nie było widać na dole, stojąc w gęstym lesie.

Do ośrodka wróciliśmy w całkowitej ciemności. Naszą drogę oświetlały (pod koniec) tylko wiejskie lampy uliczne. Wysłuchaliśmy również bogatego w informacje wykładu pana entomologa dr Sławomira Zielińskiego. Dla osób, które nie interesują się owadami, te wiadomości nie były bardzo ciekawe, chociaż można było się dowiedzieć wielu cennych informacji. Zobaczyliśmy również mrożący krew w żyłach pokaz pająków. Jeden z uczniów z trzeciej klasy odkrywców (Jakub Jakubowski) przywiózł do ośrodka swoją „kolekcję” żywych pająków oraz prawdziwego skorpiona. Te miłe zwierzątka spowodowały, że niejedna dziewczyna przeżyła koszmar.

Najbardziej ciekawie opracowana była prezentacja dotycząca ewolucji ludzi. Wykładowca dr Tomasz Kijewski bardzo interesująco podał informacje, które dodatkowo widzieliśmy na ekranie w czasie multimedialnej prezentacji o tajemnicach ewolucji człowieka. Oprócz spotkań z naukowcami jeździliśmy również autokarem na wycieczki. Drugiego dnia odwiedziliśmy miejsce, gdzie zachowała się historia- Wdzydze Kiszewskie. Obejrzeliśmy XVI – XVII wieczny kościół, szkołę, dom szlachcica oraz chaty chłopów. Trzeciego dnia zobaczyliśmy najdłuższą deskę świata ( ponad 36 metrów) oraz zwiedziliśmy ogród botaniczny. Ciekawe i rzadkie rośliny trochę dziwnie wyglądały ochronione przed mrozami.

Pomimo napiętego programu znaleźliśmy trochę czasu na własne rozmowy i gry. Wolnego czasu nigdy nie za dużo, więc noce spędziliśmy na opowiadaniu strasznych historii oraz na zabawę zielonej nocy. Wszystko co dobre szybko się kończy. Pierwszego dnia po powrocie trudno było mi się przestawić na „tryb” domowy. Miłe wspomnienia długo pozostaną w mojej głowie. Mam nadzieję, że na kolejnej wycieczce tego typu będzie tak miło i ciekawie jak na tej w Szymbarku.

Teraz z perspektywy dwóch tygodni sądzę, że jednak nasza grupa potrafi się zmobilizować i mimo wielu wydarzeń, które mogły nas wybić z pracy, każdy rozpoczął pisanie swojego tematu. Ciekawe jest również to, jak nas odbierają inne osoby z zewnątrz. Mówią, że jesteśmy bardzo pracowici i potrafimy wyciągać wnioski. Ja sądzę, że te umiejętności nabyliśmy dzięki wytrwałej współpracy między naszym opiekunem panem Marianem Chwastniewskim, a nami.


Patryk Deniziak IIIo

Pytania uczniów do FILIPA POLEWACZYKA ucznia trzeciej klasy odkrywców - laureata WOJEWÓDZKIEGO KOKURSU ASTRONOMICZNEGO w Toruniu.


Jak to się stało, że zacząłeś interesować się astronomią?

Dokładnie nie pamiętam jak doszło do tego zdarzenia. Nie było to związane z konkretnym wydarzeniem. Uważam, że moje zainteresowania wyewoluowały z wcześniejszych zainteresowań geografią. Te dwie nauki zasklepiają się w pewnych zagadnieniach zagadnieniach i mają wiele ze sobą wspólnego. Geografia jest nauką o Ziemi. Według mnie, gdy zaczynałem interesować moje horyzonty myślowe znacznie się poszerzyły. Oderwałem się od Ziemi i powędrowałem w tematykę kosmiczną, która jest bardziej rozległa.

Jak długo interesujesz się astronomią?

Astronomią interesuję się od siedmiu lat, od drugiej klasy szkoły podstawowej. Wtedy zaczynałem, to były moje początki.

Czy pytania konkursowe były trudne?

Uważam, że pytania konkursowe nie były trudne dla osoby, która swobodnie obraca się w tej tematyce. Nikt jednak nie wie wszystkiego wszystkiego. Zdarzyły się pytania, nad którymi musiałem się zastanowić, aby udzielić poprawnej odpowiedzi. Łącznie zdobyłem 32 punkty na 36 możliwych do zdobycia.

Czy miałeś szczęście do pytań?

Szczęście mogło przydać się tylko w ustnym finale konkursu, w którym uczestniczyło sześć osób, które zdobyły w pierwszych trzech częściach zmagań największą ilość punktów. Ogólnie pytania zadawane przez komisję konkursową stały na jednakowym poziomie.

Czy podoba Ci się kolor nieba nocą?

Oczywiście, że bardzo mnie fascynuje czerń nieba w nocy oraz piękny błękit za dnia. Jednak w obecnych czasach ogromna ilość zanieczyszczeń atmosferycznych oraz sztucznych źródeł światła znacznie ograniczają to piękno. Te negatywne zjawiska powodują, że niebo w mieście zazwyczaj jest bardzo jasne i przybiera nieatrakcyjne brunatno-brązowo-szare barwy.

Czy chcesz zostać w przyszłości zawodowym astronomem? Jeśli tak to czy chcesz pracować w Polsce?

Bardzo chciałbym zostać w przyszłości zawodowym astronomem. Jest to moje marzenie. Aby móc to osiągnąć w życiu trzeba włożyć w to wiele pracy. Jeszcze dużo czasu przed mną, zanim przystąpię do studiów astronomicznych. Ciągle poszerzam swoje zainteresowania astronomią i dążę, aby móc w przyszłości robić to, co kocham. Za granicą istnieją większe możliwości dla pracy naukowej w tej dziedzinie, jednak, aby pracować za granicą trzeba bardzo dobrze opanować umiejętność posługiwania się językiem angielskim. Nie wiadomo jaka przyszłość mnie czeka.

Co sądzisz o poziomie innych zawodników i o swoim?

Uważam, że cały konkurs stał na bardzo wysokim poziomie naukowym. Był to trzeci – finałowy etap tego konkursu. Zakwalifikowało się do niego tylko 35 osób. Dlatego uważam, że każdy uczestnik finału, przechodząc przez poszczególne szczeble konkursu wykazał się bardzo dużą wiedzą. W przeciwnym wypadku nie znalazł się w finale. Trudno ocenić mój poziom. Werdykt w tej sprawie pozostawiam innym.

Jakie było pytanie, które sprawiło Ci szczególną trudność?

Było to pytanie jedno z pytań ostatecznego etapu ustnego. Swoje odpowiedzi trzeba było przedstawiać na sali planetarium przy dużej widowni. Każdy uczestnik był zdenerwowany i znajdował się pod presją. W tych warunkach łatwo było popełnić błąd. Odpowiadając na jedno pytanie straciłem jeden punkt, co spowodowało, że zająłem drugie miejsce. Jednak zrehabilitowałem się w drugiej próbie, podczas której do tego samego pytania przydzielono mi dodatkową odpowiedź i otrzymałem dwa punkty zamiast trzech.



po lewej - Grzegorz Łukasik
po prawej - Filip Polewaczyk

Pytania uczniów klasy III O - (odkrywców) do laureata WOJEWÓDZKIEGO KONKURSU MATEMATYCZNEGO -Grzegorza Łukasika i jego odpowiedzi.




Dlaczego interesujesz się akurat matematyką?

Interesuje się matematyką, ponieważ jest to przedmiot, który uczy myślenia, a nie bezmyślnego zapamiętywania. Jest to przedmiot, którego nie da się wkuć, a trzeba go zrozumieć i to mi się w nim podoba.

Jakie są twoje zainteresowania pozaszkolne?

Lubię pływać i jeździć na rowerze.

Co chciałbyś robić dalej w życiu?

Zdobyć wysokie wykształcenie i dobrą pracę, która sprawiałaby mi przyjemność

Czy gdybyś miał 11-12 lat poszedłbyś do „Dzieciaków z klasą”?

Raczej jednak nie, ponieważ niezbyt lubię występować publicznie. Trema mogłaby mi bardzo przeszkadzać.

Czy posiadasz jakiekolwiek życie towarzyskie?

Tak, posiadam. Nie jest ono aż tak bardzo bogate, ale to mi wystarcza.

Masz czas na jedzenie?

Mam czas na jedzenie jak i na rozrywkę. Wbrew pozorom nie jest go tak mało.

Czy chodzisz regularnie do kościoła modląc się o dar wiedzy?

Chodzę do kościoła regularnie. Dar wiedzy nie jest najważniejszy, ale modlę się również o niego.

Czy masz koleżanki?

Niejedną!

Jaka była geneza twoich zainteresowań matematycznych?

Od wczesnego dzieciństwa dziadek uczył mnie podstaw matematyki i tak mi już zostało. Później, gdy poszedłem do szkoły, nigdy nie miałem problemów z matematyką i już samemu rozwijając moje zainteresowania zacząłem osiągać pierwsze sukcesy.

W jaki sposób powstało twoje pytanie badawcze? Dlaczego zainteresowałeś się czasem? Co cię w tym fascynuje?

Szukając w swoich książkach ciekawego tematu na prace natrafiłem na książkę o czasie. Zafascynowało mnie, że tak mało wiemy o tym, czym jest czas. Chciałem prześledzić jak ludzie na przełomie wieków i tysiącleci ustosunkowywali się do czasu i tak doszedłem do kalendarzy, o których obecnie piszę pracę. Ciekawą rzeczą jest to, że mało kto z nas wie coś więcej o naszym kalendarzu, a co dopiero o kalendarzach innych ludów, dlatego też temat ten mnie zafascynował.

Czy są przedmioty, z których nie jesteś najlepszy?

Oczywiście, że tak. Kto mówi, że jestem najlepszy. Może z matematyki, fizyki czy geografii jestem bardzo dobry, ale pozostaje wiele innych przedmiotów.

Jak radzisz sobie ze stresem i nerwami?

Staram się nad nimi panować, choć czasami nie jest to łatwe.

W jakim wieku nauczyłeś się sznurować buty?

Ciężko powiedzieć. Myślę, że będąc w zerówce.

Czy wszystkie Grzesie są grzesiowate?

Nie.

Co ciebie fascynuje?

Podróże.

Czy stosujesz jakąś metodę, aby szybciej zapamiętać materiał?

Staram się myśleć pozytywnie jak się czegoś uczę, choć nie zawsze mi się to udaje. Podczas nauki lubię cisze i spokój, ponieważ pozwala mi się to dobrze skupić.

Fragment listu od MARZENY RESZKE, nauczycielki fizyki w Gimnazjum nr 5 w Gdańsku




Witam serdecznie!

Słowo stało się ciałem
Całe moje życie czytam................., czytam.................taka a taka szkoła alternatywna, taka a taka pedagogia. To jest Słowo.
A do was się jedzie i to wszystko o czym się czyta ogląda się na żywo. Ciało- to wasze roześmiane twarze, oczy pełne ufności do świata, atmosfera zaangażowania, w której wiadomo co jest najważniejsze.

Dzieciaki bardzo przeżyły te listy od Pana. Poczuły się ważne. Mało ludzi traktuje ich tak poważnie. Lubię także dostawać od Pana listy.
To przyspiesza moje dojrzewanie.
Nie czuję się sama w myśleniu o szkole.
Pozdrawiam
MRESZKE

Relacja (poprawiona) do GAZETY WYBORCZEJ z akcji -Szkoła z klasą – Rok szkolny 2002/03



Szkoła może stać się miejscem, gdzie dzieją się rzeczy ważne i potrzebne. Realizowany od dwóch lat autorski program WYSPA rozwijający postawy twórcze i badawcze uczniów, zadanie 3D wysuwa na plan pierwszy. Jego autor -Marian Chwastniewski ma zamiar znaleźć punkt, od którego uczeń zaczyna sam dociekać i sprawdzać postawione przez siebie hipotezy i pytania. Prowadzi on od wielu lat zajęcia Koła Odkrywców, które mają rozbudzić zainteresowania istniejące najczęściej w formie szczątkowej. Dzieci dzięki tym spotkaniom zaczynają stawiać swoje własne pytania i szukają na nie odpowiedzi. Z zajęć tych powstał program WYSPA, przyjęty przez Radę Pedagogiczną jako innowacja pedagogiczna i realizowany aktualnie w Gimnazjum nr 11 w Gdyni. Program ten jest praktyczną próbą przeciwstawienia się zanikowi naturalnej ciekawości dziecka, które po kilku latach nauki w szkole staje się tylko wykonawcą odgórnie określonych ram programowych.

Szefem zespołu zadaniowego do tego zadania był Marian Chwastniewski - autor programu WYSPA -rozwijającego postawy twórcze i badawcze uczniów. W skład zespołu wchodzili pracownicy szkolnej biblioteki- Janina Małas i Janusz Żurawski oraz zajmująca się w szkole terapią pedagogiczną Danuta Chwastniewska.

Co wynikło z ankiety „Jaka jest nasza szkoła ?”

Uczniowie klasy odkrywców, którzy odpowiadali na pytania ankiety postrzegali wymagania szkolne jako bezduszne. Nie zauważyli także oni , aby nauczyciele się tym przejmowali. Ankieta wykazała, że nie wystarczy jedna w tygodniu godzina zajęć odkrywczych, aby powstrzymać proces zaniku ciekawości. Kilka lat temu obecny szef zespołu zadaniowego przeprowadził badania wśród uczniów i dowiedział się, że najbardziej interesujące lekcje nie były powiązane z obowiązującym programem szkolnym, ale odnosiły się do tego co jeszcze ciekawiło uczniów. Niepokojące było jednak to, że z roku na rok zakres tego, co interesowało uczniów zmniejszał się drastycznie. Dziecko-z autora własnych pytań-stawało się odtwórcą powszechnie znanych schematów i przestawało twórczo myśleć. Wprowadzenie aktywizujących metod nauczania powinno być powiązane z tym, co interesuje uczniów i właśnie to stało się głównym przedmiotem uwagi autora programu. Dużą wartość ma jedynie to, co dziecko przyjmuje za swoje i utożsamia się z wydobytym w ten sposób problemem. Co z tego, że problem jest interesujący, jeśli nie angażuje on ucznia do własnych poszukiwań? Jeśli wykonuje on pracę tylko dla końcowej oceny, albo dlatego aby wykazać, że jest lepszym od innych? Jeśli pracuje dlatego, że szkoła w ramach kolejnej akcji chce zostać „ SZKOŁĄ Z KLASĄ” ? Więc nie takie były nasze założenia wyjściowe. Kilkunastu uczniów z drugiej klasy odkrywców na początku roku szkolnego 2002/2003 postawiło sobie pytania – znaki. Co ważne, była to ich samodzielna decyzja, a pytania te pojawiły się po wcześniejszej, całorocznej pracy w ramach programu WYSPA. Od pojawienia się tych pytań zaczęła się ich przygoda badawcza. Dlatego też nazwaliśmy je pytaniami- znakami. Nie wszystkim się powiodło. Niektórzy pozostali nadal w pierwszej fazie zbierania informacji. Prace naukowe wyraźnie wskazują, że aby ten proces można było przyspieszyć, należy dać dziecku do ręki odpowiednie narzędzia. Dla wszystkich była to pierwsza próba wniknięcia w proces myślenia naukowego. W tym celu autor programu spotykał się indywidualnie kilka razy w tygodniu z uczniami, a po szkole także korespondował elektronicznie. Jako zespół zadaniowy obserwowaliśmy przebieg prac i udzielaliśmy stosownych wskazówek. W naszym sprawozdaniu opisaliśmy niektóre z nich.

Opis projektów uczniowskich

Projekt 1

4.1.a.Temat projektu: „Zagadka ewolucyjna ludzkiej stopy”
Projekt realizowała uczennica drugiej klasy odkrywców- Justyna Brzezińska
4.1.b.Justyna Brzezińska zajęła się kształtem ludzkiej stopy i zależnościami między jej budową a długością poszczególnych palców.
4.1.c.Justyna postawiła kilka hipotez. Zauważyła, że stopy można sklasyfikować pod względem kształtu, a zwłaszcza długości palców. Wprowadziła własne nazewnictwo i określiła stopy jako „krótkopalczaste” i „długopalczaste”. „Długopalczaści” to ci, którzy mają najdłuższy palec w sąsiedztwie kciuka”. „Krótkopalczaści” natomiast mają palce kolejno coraz krótsze. Dlaczego ewolucja doprowadziła do powstania tego zróżnicowania? Do czego służą palce stóp? Co było motorem podzielenia stóp na dwa rodzaje i kiedy się to stało? Jakie palce mają plemiona żyjące w różnych warunkach przestrzennych i klimatycznych? Czy są także inne czynniki, które mają wpływ na kształt ludzkiej stopy?
4.1.d. Pierwsze spostrzeżenia Justyna poczyniła na zajęciach w-f przyglądając się palcom koleżanek. Obserwowała także osoby na basenie i zastanawiała się, czy płeć ma tutaj jakieś znaczenie. Następnie zaczęliśmy szukać materiałów na ten temat i napisaliśmy do kół antropologicznych przy uniwersytetach. Niestety, nikt obecnie nie prowadzi badań tego typu w Polsce albo nieznane są takie badania studentom. W związku z tym Justyna przeprowadziła badania samodzielnie. Zastanawiające różnice w budowie kości stopy sprawdziła w swojej rodzinie. Chciała także odpowiedzieć, czy czynniki genetyczne mają wpływ na zróżnicowanie długości palców. Zaproponowaliśmy, aby najpierw sprawdzić zależności w linii krewnych mamy i taty Justyny. Następnie wyniki porównamy z grupą kontrolną wybraną spośród chętnych uczniów i ich rodzin z klasy odkrywców.

4.1.e.Do jakich wniosków doszedł uczeń?

Z pierwszych badań wynika, że kształt stopy przekazywany jest genetycznie. Rodzina Justyny jest głównie długopalczasta. Jedynie w linii żeńskiej babci od strony taty w trzech pokoleniach występują stopy krótkopalczaste. Wyniki studiów literatury przedmiotu przyniosły informację związaną z wątkiem ewolucyjnym, że właśnie stopy, a nie dłonie odróżniają nas od małp. Jest to ważna wskazówka skłaniająca do dalszych badań na tym polu. Również długość palców stanowi często przyczynę kłopotów ze znalezieniem odpowiedniego obuwia. Projektanci obuwia powinni mieć na względzie nie tylko krój obuwia, ale i wykończenie czubka. Justyna podjęła się bardzo trudnego zadania, ponieważ nie istnieje albo nie jest nam nadal znana literatura przedmiotu. Wskazówki i spostrzeżenia związane są przede wszystkim z własnymi przemyśleniami. Pośrednim wynikiem tego projektu jest zwiększona czujność na wspomniany temat w czasie przeglądania książek oraz oglądania filmów przyrodniczych i etnograficznych. Potrzeba na to jednak więcej czasu niż jeden rok. Brak czasu i konieczność sumiennego spełniania obowiązków szkolnych hamuje dalszy rozwój pracy. Potrzebne są bowiem dokładne studia anatomiczne i antropologiczne. Mimo problemów Justyna nie rezygnuje i jest przekonana o potrzebie dalszych badań.

4.2.a.
TEMAT PRACY: ”Ziemia i jej przyszłość we Wszechświecie - małe ciała Układu Słonecznego” podjęty został przez ucznia klasy odkrywców Filipa Polewaczyka.
4.2.b
Filip zaczął od oceny zagrożeń Ziemi ze strony różnych obiektów kosmicznych. Rozważał ryzyko i skutki zderzeń, a następnie określił sposoby zapobiegania i przeciwdziałania potencjalnemu zagrożeniu. Potem przeszedł do początków ludzkiej obserwacji kosmicznych skał i określił ludzką świadomość zagrożenia z kosmosu. Temat zaczął się rozrastać i doszły przyczyny wyginięcia dinozaurów oraz pojawiły się opisy i charakterystyki komet i planetoid. W końcu opisane zostały skale zagrożeń ze strony obiektów kosmicznych i przyszłość badań ciał niebieskich w Układzie Słonecznym.

4.2.c.
Jakie pytania postawił uczeń?
Co się może stać, jeśli uderzy w Ziemię obiekt o średnich lub dużych rozmiarach? Kiedy pojawiły się największe kratery uderzeniowe? Jakie jest prawdopodobieństwo uderzenia w Ziemię i kiedy, a także gdzie, można się tego spodziewać? Dlaczego warto badać planetoidy? 4.2.d. W jaki sposób uczeń poszukiwał odpowiedzi na postawione pytania?
Korzystał z wielu książek o tematyce astronomicznej, astrofizycznej i historycznej, witryn internetowych, programów telewizyjnych, encyklopedii multimedialnych, czasopism naukowych, symulatorów komputerowych, map nieba. Prowadził własne obserwacje nieba i pisał z nich raporty, przeprowadzał obliczenia matematyczne, konsultował się z miłośnikami astronomii, a także z profesjonalnymi astronomami. Korzystał z raportów z sond kosmicznych i zestawiał z aktualnym stanem wiedzy. Jednocześnie krytycznie odnosił się do przedstawianych w różnych źródłach danych.

4.2.e. Do jakich wniosków doszedł uczeń?
Filip najbardziej ceni sobie to, że nikt nie zmuszał go do pracy nad tym projektem. Praca kosztowała go wiele wysiłku. Jednak teraz jest z niej dumny, ponieważ jest prawdziwym jej autorem. Wskazówki, które otrzymywał pomogły znaleźć właściwe źródła. Zaletami tak zorganizowanej pracy były: nieograniczony czas, powiązanie badań z indywidualnymi zainteresowaniami, możliwość selektywnego korzystania z różnych źródeł informacji. Zaskoczyło go także, że naukowcy posiadają już ogromną wiedzę na ten temat, chociaż badania rozpoczęły się stosunkowo niedawno. Dostrzeżenie szybkiego przyrostu informacji jest jednym z pośrednich wyników pracy i czynnikiem mobilizującym do ciągłego śledzenia dokonań naukowców. W trakcie zbierania informacje musiały być na bieżąco porządkowane, co zaskoczyło również Filipa. Zauważył on bowiem, że w pewnym momencie praca zaczyna łączyć się w jedną całość i jednocześnie rozrasta się w miarę zdobywania kolejnych informacji. Pojawiła się konieczność spisywania danych w tabelach; należało podać parametry wybranych komet i planetoid. Pracy tej poświęcał każdą wolną chwilę, nie zaniedbując jednak obowiązków szkolnych. Równie ważne jest to, że w założonej przez siebie sekcji może przedstawiać kolegom kolejne etapy swoich poszukiwań, a cotygodniowe spotkania owocują wspólną fascynacją problemami astronomicznymi.

4.3. Projekt trzeci

4.3.a. Projekt dotyczył badania natężenia ruchu kołowego na ulicy Świętojańskiej w Gdyni w różnych porach doby. Badania przeprowadził uczeń klasy odkrywców Sebastian Połojko wraz z całą rodziną.

4.3.b. Ulica, przy której mieszka Sebastian, jest centralną ulicą Gdyni. Właśnie przeprowadzany jest drugi etap jej modernizacji. Badanie zostało zrealizowane w ciągu trzech tygodni poprzedzających pierwszy etap przebudowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że Sebastian wraz z rodziną postanowił przeprowadzić obserwację w sposób ciągły przez okres trzech tygodni. Pojazdy i ruch kołowy fascynowały Sebastiana od dawna. Pasji tej nadał niepowtarzalny charakter, albowiem już nigdy nikt z rodziny nie zgodzi się na takie badania.

4.3.c. Jakie pytania i hipotezy badawcze postawił Sebastian?
-Jak zmienia się natężenie ruchu kołowego na ulicy Świętojańskiej w ciągu całej doby, w poszczególnych godzinach?
-Od czego zależy i na co wpływa to natężenie?
-Czy prowadzone były badania tego typu?
-Jakiego typu samochodów jeździ najwięcej, a jakiego najmniej?

4.3.d. W jaki sposób uczeń poszukiwał odpowiedzi na postawione pytania?
Zostały przydzielone dyżury i przez cały czas Sebastian wraz z rodziną prowadził obliczenia. Każdy dzień został rozpisany na godziny. Wyniki były sumowane w godzinnych przedziałach czasowych. Aby zniwelować błędy pomiarowe, powtarzano obserwację przez trzy tygodnie. Tak więc np. ruch w poniedziałek został obliczony 23 września, 30 września i 7 października 2002 roku. Wyniki są przedstawione w tabeli z podziałem na poszczególne godziny i rodzaj pojazdu, tj. samochody osobowe, dostawcze i pojazdy komunikacji miejskiej. Suma pojazdów przejeżdżających każdego dnia tygodnia została podliczona i otrzymano w ten sposób średnie natężenie ruchu samochodów. Wyniki kształtują się następująco: w dni robocze przez wybrany odcinek ulicy przejeżdżało ogółem 23191 samochodów, z czego 22089 to samochody osobowe, 543 to samochody dostawcze i 559 to pojazdy komunikacji miejskiej. Natężenie to zmieniało się w sobotę i niedzielę, co zostało dokładnie obliczone. Średnia dobowa z okresu całego tygodnia wynosi 19564 samochody, z czego 18640 to samochody osobowe, 444 samochody dostawcze i 480 to pojazdy komunikacji miejskiej. Sebastian próbował także dowiedzieć się coś więcej o podobnych badaniach prowadzonych w Gdyni. Niestety nikt nie potrafił na to pytanie odpowiedzieć. Wiemy jedynie, że w latach siedemdziesiątych prowadzone były takie badania na Uniwersytecie Gdańskim. Nie udało się jednak do nich dotrzeć.

4.3.e. Do jakich wniosków doszedł uczeń?
Dowiedział się, że mimo planowanego remontu ulicy nie zostały przeprowadzone gruntowne badania nad potrzebami okolicznych mieszkańców i placówek handlowo-usługowych. Nikt nie słyszał o dostosowaniu natężenia ruchu pojazdów do charakteru tej ulicy. Modernizacja jej ma charakter estetyczny a nie praktyczny. Na ulicy tworzą się w określonych godzinach korki, co zwiększa emisję spalin i zanieczyszczenie substancjami chemicznymi. Zwiększają to dodatkowo światła sygnalizacji świetlnej ponieważ tworzy się długi ciąg samochodów czekających na zmianę świateł. Sebastian ma nadzieję, że wnioski z jego badań zostaną wykorzystane w trakcie przebudowy drugiego odcinka ulicy Świętojańskiej. Ma także nadzieje, że będą to wnioski konstruktywne. Sebastian uzyskał także świadomość liczby. Chyba każdy z nas jako jeszcze dziecko potrafił liczyć bez końca. Obserwując mojego syna Jacka Chwastniewskiego, zastanawiałem się kiedyś nad tym jak długo można wytrwać przy takim liczeniu. Dziś, kiedy znam wynik Sebastiana, nie zdziwi mnie to, że kiedy samodzielnie wybiera się zadanie, można prowadzić obliczenia dzień i noc. To, co najważniejsze w tym wypadku , to rodzaj motywacji sprzyjającej tego typu wysiłkom.

5. W jaki sposób i komu uczniowie prezentowali wyniki swoich prac?
Prezentacje kolejnych etapów prac uczniów z drugiej klasy odkrywców naszej szkoły dokonywały się najpierw przed uczniami na kole odkrywców. Następnie doszło do przedstawienia wyników prac przed rodzicami dzieci, a potem z kolei członkom Stowarzyszenia WYSPA. Kolejnymi etapami były wystąpienia przed nauczycielami i pracownikami naukowymi Uniwersytetu Gdańskiego, aż w końcu przed Radą Pedagogiczną szkoły. Jedna z nauczycielek po kolejnej prezentacji napisała do twórcy programu, że niezwykłe jest to, iż każde dziecko mówi swoim własnym głosem. Również Rada Pedagogiczna zatwierdziła program WYSPA jako innowację pedagogiczna po wysłuchaniu relacji z prac siedmiu uczniów z tej klasy. Ja sam jako autor programu nie spodziewałem się, że tyle wysiłku i związanej z tym pracy mogą wydatkować uczniowie, którzy chcą samodzielnie zdobywać wiedzę.

6.Co sądzą uczniowie o pracy nad projektami badawczymi?
Sebastian: „najtrudniejszym i jednocześnie najciekawszym momentem w trakcie badań były nocne warty” „ Badania trwały całe trzy tygodnie, więc proszę sobie wyobrazić jak musiałem zmobilizować rodzinę i siebie” Justyna: „ wchodziłam na strony internetowe związane z moim tematem pracy i nie mogłam nic znaleźć oprócz anatomii człowieka i zwyczajów przodków człowieka”
Filip: „ decyzję o przystąpieniu do projektu podjąłem sam. Nikt mnie nie zmuszał do tego. Teraz nie żałuję tego i jestem z siebie dumny”.

PYTANIA KOŃCOWE

7. Jak pracowaliśmy?

Indywidualny układ pracy z konieczności spowodował, że bezpośredni kontakt z uczniami miał przede wszystkim autor programu Wyspa -Marian Chwastniewski. Kiedy została zebrana już pierwsza dawka informacji, zaprezentowano je kolegom i koleżankom na comiesięcznych spotkaniach szefów wszystkich sekcji klas odkrywców. Kolejne spotkanie w szerszym gronie nastąpiło na spotkaniu wigilijnym Stowarzyszenia Wyspa, które podjęło się opieki nad pracą sekcji w/w klas. Potwierdzenie wysiłku i aplauz towarzyszący wystąpieniom był wyraźnym zaakceptowaniem pracy uczniów. Kiedy uczniowie zaczęli gromadzić materiały i wstępnie je porządkować, rozpoczęliśmy spotkania szkolnego zespołu do tego zadania. Wcześniej wszystkie wątpliwości wyjaśniano w trakcie indywidualnych spotkań. Stowarzyszenie Wyspa zorganizowało wraz z Instytutem Pedagogiki Uniwersytetu Gdańskiego dwa Spotkania Nauczycieli-Autorów, na których swoje osiągnięcia przedstawiały dzieci z klas odkrywców. W ostatnim okresie nastąpiły cotygodniowe spotkania szkolnego zespołu do tego zadania. Ukoronowaniem tej pracy była także prezentacja wyników na specjalnie zorganizowanej Radzie Pedagogicznej. W efekcie program Wyspa został zgłoszony do Kuratorium Oświaty jako innowacja pedagogiczna.

8.a.W jakiej fazie realizacji zadania jesteśmy?

Zakończone zostało badanie natężenia ruchu na ulicy Świętojańskiej w Gdyni. Pozostałe projekty będą prowadzone dalej. Zdobyte do tej pory przez Justynę informacje wskazują, że problem przez nią podjęty jest całkowicie nowy. Wymaga to dalszego, kilkuletniego badania. Podobnie Filip uważa, że dopiero rozpoczął badania. Ma on świadomość, że nie wszystkie źródła informacji zostały przez niego przeanalizowane i opracowane. 8.b. Co planujemy?
W dalszym ciągu nawiązywać kontakty z autorytetami naukowymi i na bieżąco obserwować przebieg prac. Wskazane byłyby wyjazdy naukowe do ośrodków naukowych specjalizujących się w podanych wyżej zagadnieniach. Spróbujemy skontaktować się także z laboratoriami obuwniczymi opracowującymi fasony obuwia i odnaleźć specjalistów w tej dziedzinie.

9. Jaki był udział uczniów w realizacji zadania?

Problemy zostały przez wszystkich uczniów samodzielnie postawione. Przedstawione prace zostały wybrane spośród innych, ponieważ to Sebastian, Filip i Justyna zainicjowali prace naukowe w klasach odkrywców. Już w zeszłym roku szkolnym pojawiły się u nich pierwsze oznaki prób naukowych. Jednak w zeszłym roku szkolnym, to właśnie autor programu stawiał pytania, wskazywał źródła, prezentował różne punkty widzenia wielu zagadkowych problemów. Stwarzał w ten sposób warunki do wytworzenia się postawy twórczej i badawczej. Przeprowadzał także konsultacje z pracownikami naukowymi i dzięki nim wprowadził pomoce wymagające odpowiedniego zaplanowania swojej pracy, a także rozwijające zdolności przestrzenne i manualne. Jednak bezpośrednia realizacja prac uzależniona była od możliwości czasowych uczniów. Prace zostały już przez napisane i wzbogacone o rysunki, zdjęcia i tabele. Wszystko to wykonali uczniowie.

10. Jaki był udział rodziców w przygotowaniu i realizacji zadania?
W przypadku pracy Justyny jej mama pomagała w poszukiwaniu materiałów w Internecie i przeprowadzeniu badań w rodzinie. Filip pracował samodzielnie, natomiast Sebastian zaangażował do badań całą rodzinę.

11.Co najważniejszego wydarzyło się w trakcie realizacji zadania?
Przede wszystkim Justyna zdobyła pewność, że może samodzielnie prowadzić temat naukowy. Zdobyła także w trakcie prezentacji przekonanie, że podjęty przez nią problem jest godny prawdziwego odkrywcy, gdyż wstąpiła w zupełnie dziewicze i nie poznane do tej pory rejony. Sebastian jest dumny ze swojej pierwszej pracy naukowej, podobnie jak Filip. Ogromny wysiłek włożony w realizację tych projektów wskazuje jednoznacznie, że to nie młodzież, ale programy szkolne są winne przedstawionej na wstępie diagnozie. Należy jak najszybciej dążyć do zmiany na lepsze. Już wiedzą o tym uczniowie. Kiedy dowiedzą się o tym ci, którzy o tym decydują?

12.Wnioski
Uczeń może podjąć się zadania przerastającego jego możliwości. Umiejętność postawienia przez siebie hipotezy naukowej i pytań pomocniczych, znalezienia trudno dostępnych informacji i przeprowadzenia badań w najbliższym kręgu rodzinnym wskazują na duże możliwości Justyny i dobrze zapowiadają dalszy rozwój myślenia naukowego. Zauważyłem, iż trudności w zdobyciu wiedzy o danym przedmiocie badań wcale nie przesądzają o końcowym sukcesie. Mamy świadomość, że u wszystkich, którzy postawili sobie pytania pojawiła się wyraźnie zaznaczona już droga . Tak jak w pracy naukowca potrzebna jest przede wszystkim wytrwałość i rzetelność w prowadzeniu badania, tak uczniowie poznali pierwsze arkana tej pracy. Poznali trud i radość. Może wraz z tym odnaleźli swoją pasję w życiu, która będzie kierowała ich przyszłymi krokami i wyborami.

Z WIZYTĄ U III O - Fragment gazetki szkolnej




„No i zostaliśmy odkrywcami…”

– Klasa III O jest naprawdę super, choć nie jest łatwa. Miała to być klasa matematyczna z rozszerzeniem multimedialnym. Jednak po kilku latach pracy koła odkrywców, zdecydowałem się na szerszą realizację autorskiego programu edukacyjnego WYSPA mającego rozwinąć postawy twórcze i badawcze uczniów . Kierowałem się wynikami badań amerykańskich naukowców, którzy wykazali , iż aby rozwinąć myślenie abstrakcyjne uczniów, należy nauczyć myślenia opierając się naukach przyrodniczych i humanistycznych. Wśród drugich klas istnieje także klasa odkrywców, jednak zorientowana jest ona na szersze spektrum i realizuję tam też wątek postawy twórczej -opowiada o swej klasie wychowawca III O, p. Marian Chwastniewski – Istota pracy obu tych klas polega na tym, że wybrani uczniowie oprócz swoich codziennych obowiązków szkolnych przygotowują pracę badawczą związaną z ich zainteresowaniami.

– Początki były trudne. Myślałem, że nic z tego nie będzie. Uczniowie nie przejawiali konkretnych zainteresowań – kontynuuje nauczyciel – Na przykład Filip Polewaczyk nie ujawnił, że interesuje się astronomią a… teraz proszę! Po roku pracy zaczął sam prowadzić sekcję astronomiczną. Właśnie po pierwszej klasie uczniowie określili swój obszar zainteresowań. Nie nastąpiło to u wszystkich, oczywiście. Powstały też inne sekcje, na przykład Dawnych Kultur, Nauk Ścisłych, Techniczna czy Ogrodnicza.. Z czasem też pojawiły się pierwsze próby prac naukowych …
Stąd właśnie nazwa ODKRYWCY. Młodzi odkrywają nowe obszary, tak, jak kiedyś podróżnicy poznawali nieznane lądy. Z tego co słyszę to w innych klasach nie ma czegoś takiego – dla nas to po prostu przygoda – dodaje Grzegorz Łukasik, jeden z wychowanków pana Chwastniewskiego.